"Tylko by bazując na życiorysie Leskiego zrobić komiks w stylu superprodukcji hollywoodzkiej. Nie typową biografię, ale bardziej komiks przygodowo-szpiegowski, trochę w konwencji kryminału, jak komiksy z lat 50., trochę z takim superbohaterem, w bardziej luźnej konwencji. Zobacz 2 odpowiedzi na pytanie: Jak zrobić własny komiks na komixxy.pl ? Pytania . Wszystkie pytania; Język polski (527) Matematyka (471) Biznes i Finanse (37113) Zarys teorii i historii zjawiska. Główne nurty ontologii komiksu. Szczególne odmiany komiksu. Komiks w ujęciu wybranych zagadnień z zakresu medio-, kulturo- i literaturoznawstwa. Historia opowieści obrazkowych na świecie. Zarys dziejów komiksu w Polsce (do 1989 r.) Najważniejsze informacje o polskim rynku komiksowy w latach 1990-2010. Podajcie tytuły znanych wam tekstów kultury (literatura, film, komiks itp.), w których można odnaleźć przykłady wzajemnej pomocy bliskich. Proszę o … jak najszybszą odpowiedź. Dla najlepszej odpowiedzi daję 30 pkt! Co ciekawe jednak, ostatnie badania sugerują, że komiksy mogą nieść za sobą także inną wartość dodaną. Eksperci językowi zbadali akt czytania komiksu i jego wpływ na umysł. Po wielu obserwacjach doszli do wniosku, że spędzanie czasu z historią rysunkową rozwija mózg! Do przekazywania informacji komiksy używają języka Czym jest komiks? Janusz Christa, słynny polski twórca komiksów, autor Kajko i Kokosza, powiedział niegdyś, że powodem dla którego zaczął tworzyć komiksy było to, że gdy patrzył na obraz zawsze chciał zobaczyć co stało się później, jakie było jego następstwo. W tym kryje się jedna z najważniejszych właściwości komiksu. . Kultura jest bezcenna, ale jeśli jest coś, co można sprzedać, to nawet takie dobra jak książki, obrazy czy dzieła muzyczne można spieniężyć. Nie inaczej jest z mangami czy komiksami. Jednak z czasem zdarza się, że niektóre rosną do rangi białych kruków i na aukcjach, w Polsce czy za granicą, można dostać za nie pokaźną sumkę. Komiksy Zapewne 50 lat temu nikt by nie pomyślał, że za jeden numer komiksu pulpowego, czegoś, co przystoi tylko chłopcom i zdziecinniałym erotomanom, jak ówcześnie uważano, można kupić właściwie nowiutki samochód i to całkiem porządnej marki. Tak, bo przykładowo za jeden pierwszych komiksów z Batmanem, Detective Comics 31 z 1939 roku można było wyciągnąć od kolekcjonerów 290,000 dolarów. A to dopiero początek, bo ceny starych komiksów ciągle rosną: – Amazing Fantasy 15 z pojawiającym się po raz pierwszy Spider-Manem został wyceniony na 400,000 dolarów;– w dość podobnej cenie Action Comics 7, Marvel Comics 1;– o ponad 100,000 dolarów droższyokazał się All-American Comics 16, Detective Comics 1 czy Batman 1;– Superman 1 to już 766,000 dolarów, choć początkowo kosztował przecież zaledwie 10 centów;– Detective Comics 27, w którym pierwszy raz pojawia się Barman, sprzedano kolekcjonerowi za 2,250,000 dolarów;– pierwsza przygoda Supermana w Action Comics 1 kosztowała kogoś aż 2,800,000 dolarów. I pomyśleć, że Jerry Siegel i Joe Shuster otrzymali wtedy marne 130 dolarów za sprzedaż postaci Clarka Kenta… Kolekcjonerzy ostrzą też zęby na figurki związane z postaciami z komiksów. Najrzadsze osiągają wartość kilku tysięcy dolarów jak np. figurka Robina, Batmana, Spider-Mana czy Kapitana Ameryki z 1973 roku – odpowiednio 7,357, 4,627, 1,431 i 1,052 dolarów, a Człowiek-Zagadka z 1944 roku – 1,250 dolarów. Mangi Mangi są znacznie tańsze. Kultura japońska przywiązuje niewielką wagę do rzeczy uważanych za przestarzałe, przez co wymienia się je na nowe zamiast składować. Do tego mangi w Japonii produkowane są często na niskim jakościowo papierze co fatalnie wpływa na jego żywotność. Światowe emocjonalne połączenie mangi papierowej z anime niekoniecznie przekłada się na cenę mangi. Już prędzej wysoką cenę rynkową mogą osiągnąć dedykowane danemu anime artbooki. A te już potrafią całkiem nieźle kosztować. Przykładowo: – Groundworks of Ghost in the Shell 2nD GIG Art Book, 223-stronicowy plan koncepcyjny postaci z Ghost in the Shell, kosztuje dziś 120 dolarów;– Chiho Saito Illustrations – Art of Utena 200 dolarów;– Katsuya Kondo Artworks, prace designera Studia Ghibli z filmu Podniebna poczta Kiki, osiąga 185 dolarów. Przy takich cenach #2 Dragon Ball pierwszego wydania po angielsku sprzedał się całkiem niedawno na Ebay’u za marne 35 dolarów. Za to sporą popularnością wśród kolekcjonerów cieszą się okołomonagowe akcesoria jak figurki postaci czy karty do gry z Pokémon, Naruto czy Duel Masters (Yu-Gi-Oh!). Tu jedna karta potrafi kosztować kilka tysięcy dolarów np. Armament of the Lethal Lords z Duel Masters to koszt 8,000 dolarów, a Dark Magician Girl – 50,000 dolarów! Figurki bywają jeszcze droższe, gdyż najczęściej należą do edycji limitowanych. I tak np. : – figurki ludzkiego wzrostu (!) z Neon Genesis Evangelion to koszt 5,000 dolarów;– naturalnej wielkości Lewi czy Eren (Atak tytanów) to już 14,000 dolarów;– model mecha w skali 1:12 z Gundam to 4-12,000 dolarów;– najdroższą obecnie i sprzedaną figurką jest naturalnych rozmiarów Astro Boy, bo cena za taką przekracza 25,000 dolarów. Polskie komiksy Komiksy polskie, których trochę bał się i nie traktował poważnie PRL, dziś są sporo warte. Szczególnie pierwsze numery czy całe serie. 75 tys. złotych zainkasowano na aukcji za planszę komiksową Papcia Chmiela. Był to Tytus olimpijczykiem i Tytus geologiem z serii Tytus, Romek i A’Tomek. Już cena wywoławcza wynosiła 400 zł. Janusz Christa i jego Kajtek i Koko startował od 500 zł, a Kapitan Kloss Mieczysława Wiśniewskiego od 2 tys. zł. Za komplet Czterech Pancernych i Psa płacono nawet powyżej 2 tys. zł. Oczywiście mowa o komiksach w dobrym stanie, które przedstawiają dla kolekcjonerów dużą wartość. Kto wie co skrywa jakiś zapomniany karton po kochającym komiksy dziadku, leżący gdzieś w rogu strychu… Skąd brać białe kruki? Polskie komiksy czasem uda się wyszperać na jakimś strychu, pchlim targu czy w stacjonarnym antykwariacie. Jednak już mangi czy komiksy zagraniczne łatwiej wyszukać albo w antykwariatach on-line jak choćby albo na aukcjach internetowych. Warto też popytać na grupach i forach zrzeszających członków fandomu. Czasem ktoś zbiera na samochód i chciałby się kilku perełek pozbyć (tak, aukcja o podobnej treści całkiem niedawno królowała na naszym Allegro!). Kto nie pyta, ten nie czyta! >> PORADY RÓŻNE dropdown tutorio Obszerna (lecz bardzo zróżnicowana jakością) baza tutoriali na serwisie DrunkDuck Klik Gdzie możesz wrzucić swoje prace? Sprawdź w dziale Linki. Oprócz wymienionych tam stron polecam także założenie darmowego (lub płatnego jedynie przy aktywacji konta ok. 2-3 zł) bloga. Blogi są łatwe w obsłudze oraz umożliwiają stałe obserwowanie Twoich prac przez innych użytkowników. Najpopularniejszym serwisem blogowym wśród komiksiarzy jest >> TWORZENIE SCENARIUSZA Dobry scenariusz podstawą dobrego komiksu. Najlepiej o sztuce tworzenia ciekawych historii opowiedzą sami twórcy, z którymi w ramach bloga Wywiadówka rozmawia Tomasz Kontny. Zachęcam do lektury: Klik >> TWORZENIE PLANSZY / KADRU Przed przystąpieniem do rysowania planszy, warto wykonać storyboard, czyli szybki szkic strony. Dzięki niemu widać, czy niepotrzebnie nie powtarzasz ujęć, który kadr lepiej powiększyć, który pomniejszyć, gdzie umieścić dymki itd. Warto też zastanowić się, czy docelowo Twoja plansza ma pozostać czarno-biała, czy będziesz ją później kolorować. Przykład storyboardu Kazu Kibuishi Klik Maciej Mazur tworzy kadr Klik Tworzenie kadru-ilustracji Klik Tutorial Poinko Klik Do poczytania: jak powstaje strip komiksowy? Klik Tutorial Dark Wings Webcomic (trochę słabszy) Klik >> KOLOROWANIE Baza informacji nt. kolorowania komiksów na komputerze Klik Tomasz Leśniak Klik Klik Blueskunk Klik >> PROGRAMY KOMPUTEROWE Bardzo pomocne przy pracy z komputerem są tutoriale photoshopowe, gimpowe, corelowe itd. Można je znaleźć na wielu stronach, np. Klik Klik Klik >> SKANOWANIE Mimo że na komputerze efekty skanowania często wydają się zadowalające, warto zgłębić temat, by uniknąć błędów w druku. Polecam lekturę wątku: Klik a szczególnie postów Daniela Chmielewskiego, którego pozwolę sobie zacytować:"Czarno-białe: Skanuję w 600 dpi w kolorze, bo zapominam zawsze przełączyć na skalę szarości. W fotoszopie daję skalę szarości i robię z tego 1200 dpi. Wtedy skaluję do konkretnej matrycy danego zinu/komiksu. Gdy już mam właściwy rozmiar to robię na jakiś skomplikowany fragment zbliżenie np. 200% (to musi być zbliżenie 25, 50, 100, 200, etc, nie te pośrednie, bo program źle wyświetla). Potem idę do Obrazek>Dopasuj>Próg i tam suwakiem bawię się, aż to co mam na ekranie jest jak najwierniejsze temu, co mam na kartce. I voila. Oczyścić trochę pyłków ze skanera i innych takich. A potem zmienić na bitmapę. Zapisać jako tiff z kompresją LZW i wysłać. Dzięki temu mamy pewność, że będzie totalna brzytwa, a nie jakieś ząbkowane linie i inne szajsy. *** Jest bardzo przydatny myk, co w liternictwie bardzo mi się przydaje. Wykreślam linie i wszystko co muszę szkicuję zwykłą niebieską kredką. Potem daję tusz, ale już nie bawię się gumką, która zawsze szkodzi zwłaszcza cienkopisom. Skanuję z tym niebieskim szkicem widocznym w RGB! Następnie w fotoszopie daję 1200 dpi w RGB (by jak najmniej straciło przy tym, co teraz nastąpi) i wchodzę do Obrazek>Dopasuj>Barwa/Nasycenie i w menu wybieram Cyjany i przesuwam suwaki Nasycenia i Jasności do +100, następnie wybieram Niebieskości i to samo robię. Niebieskie ślady powinny zniknąć, lub być tak słabe, że wystarczy teraz zmienić na skalę szarości i delikatnie nasycić w poziomach czerń i biel i jest perfect. *** Jak coś jest w skali szarości, to daję 300 dpi, skala szarości, tiff. Ale jak dotychczas nie byłem zadowolony z żadnych rezultatów. Jak ktoś wie jak zrobić, by linie były jak najostrzejsze i by pismo nie było ząbkowane, to proszę dać znać." zapytał(a) o 17:21 Mam na polski zrobic taki komiks...? ale nie wiem jak i o czym może by mi kto pomógł? jak coś to chodze do 6kl jesli jest to potrzebne prosze pomocyyyyyyyyy ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ! ale to ma być np. z jakiejs książki. nie mozna tego samemu se wymyślić ! Ostatnia data uzupełnienia pytania: 2011-09-27 17:24:18 Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 20:18 z na się z kuzynem lub rodzeństem albo z jakieś super ciuszki na pani komiks Uważasz, że ktoś się myli? lub Z Nonsensopedii, polskiej encyklopedii humoruCoś dla uczniów, którzy nie widzą co ze sobą począć na matmie. Co można robić na lekcji: Rysować karykatury nauczycieli, zabawnie ich podpisując. Rzucać kulkami z papieru. Grać w grzybki. Śpiewać. Pisać po ławce. Tańczyć breakdance. Pisać chamskie wiersze o nauczycielach w brudnopisie. Ewentualnie, w zeszycie od matmy/polskiego/przyrody/angielskiego. Gadać. Przedyskutować problem tolerancji/tego niedobrego z wyższej klasy/Skąd się biorą dzieci. Napisać przykładowy artykuł, dobry na Nonsensopedię. Wikipedię? Kujon. Wymyślić jeszcze ze sto punktów tego durnego rankingu. Przekonać księdza/katechetkę/siostrę/szatniarę na zastępstwie, że Nonsensopedia nie szerzy szatana. Napisać książkę. Przemyśleć sens życia. Pospać. Liczyć do miliona od –1 000 000 (słownie: minus miliona). A nawet do dwóch, jeśli to fizyka lub inny nudny przedmiot. Dostać piątkę (tylko specjalistycznie wytrenowani TurboDymoUczniowie). Wymyślić nową wrzutę na starą kolegi. Popełnić seppuku/harakiri. Omówić od początku wszystkie odcinki „Mody na sukces”. Przeanalizować strukturę molekularną swojego włosa. Uczyć się[1]. Rozpatrzyć problematykę dzisiejszego dziecka w tym okrutnym świecie – po prostu sobie ponarzekać. Zrobić koledze z ławki operację mózgu. Porzucać szyszkami. Zjeść drugie śniadanie. Wyspać się, bo przecież w domu nie ma na to czasu. Opanować do perfekcji sztukę huśtania się na krześle. Spróbować zwrócić na siebie uwagę nauczyciela. Sprawdzić czy można złamać dupę, ewentualnie głowę lub brzuch. Zatańczyć na rurze na anatomii. Spróbować trafić papierową kulką do kosza. Wygrać Grę. Powkurzać nauczyciela. Wymyślić nową reklamę Chocapic[2]. Obciąć koleżance włosy. Napisać wypracowanie o tym, jak ciężki jest żywot ludzki i przeczytać go przed całą klasą. Budować domki z flamastrów. Robić łódeczki ze starej kartkówki. Grać w kółko i krzyżyk. Dekorować zeszyt. Upominać wszystkich, żeby trzymali prosto plecy. Rysować zabijające się patyczaki. Rozśmieszać klasę. Patrzeć jak klasa milczy po Twojej nieudanej próbie. Rysować to, o czym myślisz. Albo swoje ambicje… Patrzeć się bezmyślnie w tablicę. Pomyśleć dowcip a potem roześmiać się na głos w klasie. Rozebrać się i pilnować ubrania. Pluć i łapać. Liczyć plamy na ścianach i suficie. Grać z koleżankami w rozbieranego wisielca/pokera. Robić zadania domowe z innych przedmiotów. Rzucać papierowymi samolotami po klasie. Rzucać długopisami przez okno. Zrobić komiks. Życzyć smacznego koleżance (ewentualnie koledze) spożywającej kanapkę. Urwać klamkę od okna. Chrupać czipsy, tak żeby wszyscy słyszeli Znaleźć laskę[3] a potem robić z nią wiesz-co. Łamać ołówki. Wykorzystywać „inne zastosowania” kątomierza. Nauczyć się chińskiego i japońskiego. Wymknąć się z klasy i powiedzieć kolegom, by udawali przy sprawdzaniu obecności, że się jest. Patrzeć koleżance w piersi tak, by nie zauważyła. Patrzeć koleżance w piersi tak, by zobaczyła, po czym dostać liścia. Zakochać się w niej. Zakochać się w nauczycielce. Pobić rekord świata w ilości niedostatecznych ocen na jednej lekcji. Udawać martwego. Po poproszeniu o przemieszczenie dziennika do innej klasy – pójść i więcej nie wrócić. …Albo pobawić się w nauczycielkę przy wystawianiu ocen (przedtem weź coś do pisania). …Lub zabrudzić go „białą śliną”. Zamyślić się i zapomnieć wyjść na noc ze szkoły. Przeszywać wzrokiem nauczyciela, rozpraszając go. Powiedzieć, że idzie się do toalety… …A tak naprawdę pójść kupić coś w sklepiku. …Lub zabawić się na korytarzu w malarza. Nic. Robić zdjęcia i wrzucać na fejsa. Bawić się popsutą komórką (jeśli mamy dużo w domu) tak żeby nauczyciel zabrał i wyciągamy następną aż się uzbiera 30 lub 50. Zagrać w Tibię. Wandalizować Wikipedię. Spróbować rozczytać swój zeszyt. Udawać, że się zemdlało, kiedy nauczyciel o coś zapyta. Zadać nauczycielowi pytanie, które wprawi go skonfundowanie, na przykład: Ile ó jest w trylogii Sienkiewicza?. Obok swojej ławki rozlać coś śliskiego, po czym zawołać nauczyciela i powiedzieć, że listwa odchodzi od ławki. Usiąść na środku klasy i powiedzieć, że medytujesz. Bawić się swoimi palcami. Przemalować piórnik na inny kolor. Zbudować samolot z linijki i długopisu… …i rzucić nim w nauczyciela. Przespać całą lekcję w tylniej ławce. Patrzeć na zegar aż zrobi ci się zez. Wybrać coś z powyższych albo wymyślić coś niezwiązanego z przedmiotem. Co? Pomyślałeś o czymś związanym? Kujon. Przepisywać z tablicy do zeszytu (wersja hardkorowa). Napisać kolejną pozycję na tej liście. Zobacz też[edytuj • edytuj kod] Jak być lubianym w klasie Jak poprawić stopnie w szkole jak zdenerwować nauczyciela Jak zostać szkolną ciotą Jak zrobić szkolną ściągę Przypisy ↑ taa, na bank ↑ Ewentualnie Maxi Kinga ↑ Bonusowe punkty za uprzejmość i inteligencję. Potrójne punkty za inteligentną blondynkę (szansa taka że… powodzenia w szukaniu takiej blondynki) Pierwszy do czarnej roboty na froncie polityki historycznej, a ostatni w kolejce do splendorów... O tym, kto zabił polski komiks i dlaczego, z twórcą komiksów - Michałem Śledzińskim rozmawia Justyna Przybytek"Kolorowe, lub nie, obrazki z tekstem lub bez. Pierwszy z kultury do bicia w mediach, pierwszy do czarnej roboty na froncie polityki historycznej, pierwszy do robienia w wała, ostatni w kolejce do splendorów" - te słowa napisałeś na swoim blogu o… komiksie w Polsce. Jest aż tak źle?Ja jestem zadowolony i potrafię się utrzymać z tego, co robię. Ale to jest tak, że komiksy czytają wszyscy, ale tych wszystkich jest bardzo mało. Czyta też biznesmen, pani ze sklepu i większość ludzi w tym kraju z dostępem do internetu, bo te śmieszne obrazki, które oglądamy w sieci, to nic innego jak komiks, ale oni nazywają to obrazkami. Jest świetny rysownik Marek Raczkowski, publikuje w "Przekroju". Rysuje rasowe komiksy, ale prezentowane na wystawie to już rysunki satyryczne. Jest w ludziach jakiś strach, że komiks to coś infantylnego, że będzie Myszka Miki i te ilu jest tych wszystkich - świadomych czytelników?Myślę, że od 10 do 15 tysięcy. Twórców niespecjalnie macie się z kim dzielić…W Polsce sprzedaż 200 do 300 egzemplarzy komiksu, uznawana jest za sukces debiutanta. Niestety, uprawiam medium archaiczne, nie jest ani interaktywne, ani animowane. A żyjemy w kraju, gdzie mało ludzi czyta książki, jeszcze mniej komiksy, a nad jednym i drugim trzeba się skupić. Minimum 30 sekund.*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newsletteraTo może skomiksujcie "Na dobre i na złe", albo inny telewizyjny hit. Boicie się mas?(Śmiech) Komiks to komercja, sztuka niska, która czasem wskakuje na wyższy poziom, pod warunkiem, że ktoś dopatrzy się w kresce czegoś więcej niż rzemiosła. Komercja to korzenie komiksu - ma być łatwy i przyjemny, taką samą drogę przeszło zresztą co z tymi serialami?To casus Japonii, w której wychodzą komiksy specjalnie dla pań domu o gospodyniach, a dla starszych, poważnych mężczyzn o samurajach. W Stanach i Japonii komiksy funkcjonują kilkadziesiąt lat, w Stanach mają od kilku do kilkunastu milionów czytelników. W Japonii największy magazyn komiksowy, drukowany na papierze prawie toaletowym, ma nakład 40 mln egzemplarzy i 500 stron. Czyta się go i wyrzuca do Polsce też jest casus - komiks na użytek. Na Śląsku swego czasu wydano zeszyt o Korfantym. Tak i w temacie niewiele się zmienia, kiedyś wszystkie tytuły były sponsorowane przez państwo, dziś też: historyczne i hurrapatriotyczne. Ja się w takie nie czy propagandowe, ale kiedyś komiksy były potęgą. A tytuły jak Kapitan Żbik, czy Kajko i Kokosz do dziś są kultowe...Wtedy mieliśmy rynek komiksów. To wyglądało tak, że trzeba było wydrukować 300 tys. zeszytów i nie było ważne, czy to się sprzeda, był plan i przydział papieru. Twórcy mieli czas, aby pracować nad seriami i dobrze im za to płacono. Nakład trafiał do księgarń i zachodził efekt masy: tata kupił synowi, syn pożyczył koledze i tak dalej. Dlatego wszyscy nadal pamiętają.*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newsletteraPamiętają, stąd kontynuacja Żbika w wersji komisarza, wnuka słynnego kapitana? Z sentymentu zabrałeś się w 2006 r. za ciąg dalszy? Żbik to była pomyłka. Potrzebowałem pieniędzy, a rysownik, który miał się tym zajmować zrezygnował i ja dostałem propozycję. Traktowałem to w konwencji żartu, ale sił na żart zabrakło mi już przy drugiej serii. To był zwyczajnie niemądry które prowadziłeś w Rondzie Sztuki w Katowicach, odbywały się pod hasłem "Kto zabił polski komiks". Więc kto, kiedy i dlaczego?Straciliśmy ciągłość w latach 90. Wtedy zniknęły polskie tytuły, a nowych Kajków nie było. Rysujący przeszli do powstających agencji reklamowych, a młode pokolenie zostało bez szans na duży nakład, więc trafili do pism o grach wracają, a czytelnicy nie. A winnego morderstwa nadal brak. Może to cena zabija polski komiks?Na pewno. Zdarzają się wydania kolekcjonerskie za 200 zł, a ostatnio standardem stało się, że komiksy są sprzedawane po 50 i 60 zł. Sam ograniczyłem kupowanie, bo to chora cena. Jest też problem z dystrybucją w dużych sieciach. Gdy do sklepów trafia 400 komiksów, to ludzie je oglądają, czytają, ale nie kupują i tak zniszczona, niesprzedana partia 200 sztuk wraca do wydawcy. Ratunkiem dla komiksu jest cyfrowa dystrybucja i myślę, że w ciągu kilku lat wydawcy pójdą w tę stronę i komiksy można będzie czytać na iPadach i tabletach. Na papier specjalnie już nie liczę.*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newsletteraPowiedziałeś, że ludzie czyta-ją albo oglądają... Właśnie, forma czy treść?Z komiksami trzeba zacząć od dzieciństwa, tak aby pracowały półkule mózgu odpowiedzialne i za oglądanie, i czytanie ze zrozumieniem. Ci, którzy zaczęli od dziecka, nie mają problemu i wtedy pytanie "forma czy treść" nie istnieje, bo robi się obie czynności jednocześnie. Są jednak rysownicy przedkładający dobrą kreskę nad głupawą treść. Ja wolę fajną historię, nawet gorzej ile w historii jest z życia?Komiks obyczajowy to czyste życie: anegdotki, historie i śmieszne sytuacje, które spotkały mnie i i moich znajomych w wielkim wielkim mieście Bydgoszczy?Teraz mieszkam w Warszawie, ale Bydgoszcz odcisnęła na mnie wielkie piętno. Zresztą w "Osiedlu Sowoboda", który jest podobno moim najlepszym komiksem, pokazałem bydgoskie osiedle Szwederowo. Moi znajomi odnaleźli się w komiksie raz, dwa, nadałem im różne charaktery, ale fizjonomie doskonale pasowały. Przy fantasy wymyślam bohaterów, ale zdecydowanie lepiej ściągnąć czyjeś zdjęcie z sieci, albo zagłębić się w Facebooka i zrobić kilka że każdy jest zagrożony sportretowaniem?Każdy!*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newsletteraUczysz młodych w Katowicach komiksu, a mówisz im, czy da się z tego wyżyć?Można. Najlepiej mieć fajny deal z popularną gazetą albo magazynem. Ja tak zaczynałem i dalej to utrzymuję, od małych rysunków w pismach o grach komputerowych doszedłem do większych plansz, ale nadal zdecydowanie wolę dłuższe formy. Rysownik to niegłupia fucha. Fajne pieniądze dają rysunki do reklam, pod warunkiem, że kogoś nie zmęczy taka głupia robota, jak rysowanie obrazków do reklamy mydła. Jest też rynek gier komputerowych: małe i duże studia, które cały czas szukają Śledziński, jedna z największych legend polskiego komiksu. Twórca i redaktor naczelny kultowego magazynu "Produkt", autor cieszących się olbrzymim uznaniem serii "Osiedle Swoboda", "Na szybko spisane" i "Wartości rodzinne". Przez tydzień prowadził warsztaty komiksowe w katowickiej galerii Rondo Sztuki w ramach Tymczasowej Akcji Kulturalnej Katowice (projektu promującego polską prezydencję w UE). Efektem warsztatów będzie zbiór kilkunastu krótkich komiksów, dotyczących Katowic, które Rondo Sztuki opublikuje w internecie.*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

o czym można zrobić komiks na polski