Utwór pochodzi z projektu pt. "Moja Mała Jesień", który wydałem w kwietniu 2021. "Moja Mała Jesień" powstawała powolutku, wieczorami na szóstym piętrze mojeg
Sięgam po kubek i upijam łyk, po czym wzdycham z zadowoleniem. Uwielbiam mieszankę czarnej herbaty z białą czekoladą o smaku waniliowo-migdałowym. – Choć z dwojga złego lepiej, żebym mówiła, a nie śpiewała. Toż to gorsze niż darcie się kotów w marcu. Sam nie śpiewam wcale tak dobrze, więc w ogóle by mi to nie przeszkadzało.
Dla niej był to żaden problem i od razu udowodniła, że jej głos jest po prostu nieziemski! Poniżej możecie zobaczyć występ Aidy w ukraińskim X Factorze i posłuchać jej czystego głosu
.
Wiele razy śpiewała dla niego piosenkę „Pensami strasera” - „Pomyśl o mnie dziś wieczorem." Powtarzała w niej: „Kocham cię. Kocham”. On był nią absolutnie zafascynowany, organizował koncerty, tak by mogli wspólnie występować. Ściągnął ją do Polski. Zamieszkali razem, nie bacząc na wściekłość jej męża, Sycylijczyka, dla którego zdrada żony była jak skaza na honorze. Farida na pewno była rozdarta między małżeństwem a niespodziewaną miłością do Czesława, pochodziła z tradycyjnej włoskiej rodziny, dla której jej zachowanie było głupie, skandaliczne i niepojęte. A jednak po latach powiedziała o Czesławie: „Dziękuję mu, że mogłam spotkać taką miłość. Niemen mówił mi często, że kochał mnie, zanim jeszcze mnie poznał, zawsze… i że będzie mnie kochał także „tam”. Nasze dusze po prostu się rozpoznały, ponieważ jesteśmy identyczni". Dlaczego Farida i Czesław Niemen, mimo takiego uczucia, nie zdecydowali się na małżeństwo i czemu ten związek jednak się rozpadł? Urszula i Tomasz Kujawski: „Mamy za sobą wiele zakrętów, ale na szczęście udało nam się pozbierać” Czesław Niemen i Farida: jak się poznali? Poznali się w 1970 roku, na letnim konkursie piosenki „Cantagiro” we Włoszech. Czesław Niemen pojechał tam już jako gwiazda. W Polsce wszyscy nucili jego piosenkę „Pod papugami” albo „Czy mnie jeszcze pamiętasz”. Potężne wrażenie zrobił przebój jego życia „Dziwny jest ten świat”. Niemen nie był już wtedy chłopcem, miał 31 lat i za sobą trudne przeżycia. Czesław Niemen, a właściwie Czesław Juliusz Wydrzycki, był – jak wiadomo repatriantem ze Wschodu, z Białorusi (wtedy ZSRR). Cała rodzina Wydrzyckich przyjechała do Polski w 1958 roku, w ramach ostatniej fali repatriacji. Bardzo naciskał na to Czesław, bojąc się powołania do Armii Czerwonej. Zostawili ukochany dom, przerobiony potem przez nowych właścicieli na sklep spożywczy. Wypielęgnowany przez pokolenia ogród rozjechały samochody dostawcze. Przeszli przez obóz dla repatriantów, potem mieszkali w różnych miastach: Świebodzinie, Kołobrzegu, w końcu trafili do Gdańska. Żyli biednie, w Gdańsku muzyk pomieszkiwał w piwnicy szkoły muzycznej, do której chodził (był w klasie fagotu). Żeby dorobić, zaczął grać w różnych kabaretach, klubach, pomału wchodził w środowisko polskiego bigbitu, i robił karierę jako muzyk. Fot. Często razem koncertowali. Na zdjęciu: Czesław Niemen przedstawia Faridę w czasie swojego koncertu w Sali Kongresowej, 1970 rok. Fot: PAP/Zbigniew Wdowiński W 1970 roku formalnie był jeszcze mężem Marii Klauzunik. Zakochali się w sobie jeszcze jako nastolatki, w ukochanych rodzinnych Starych Wasiliszkach. Potem Czesław ściągnął Marię do Gdańska, gdy brali ślub, on miał 19, ona 18 lat. W 1960 roku urodziła im się córka Marysia, zwana przez swojego tatę – Mysia. Raczej pomieszkiwali, niż mieszkali razem, nie było ich stać na wynajęcie mieszkania. Żona i córka Niemena mieszkały w internacie liceum pielęgniarskiego, a później u rodziców muzyka w Białogardzie. Maria poszła do szkoły pielęgniarskiej, potem zaczęła pracę w Szpitalu Miejskim w Gdyni. W końcu udało jej się wynająć kawalerkę. Jak sama wspominała, chciała, żeby Czesław więcej czasu spędzał z nią i córką, ale dla niego „istniała tylko muzyka”. Zaczęli się od siebie oddalać, żyli innymi sprawami, inaczej. W 1971 roku oficjalnie wzięli rozwód, ale nie byli ze sobą już od lat. W drugiej połowie lat 60. Czesław Niemen zakochał się w ślicznej bigbitowej wokalistce Adzie Rusowicz, ale ten związek też nie przetrwał próby czasu. Farida, a tak naprawdę Concetta Gangi, urodziła się w Katanii we Włoszech. Po mamie miała egipskie korzenie, co dodawało jej egzotyczności. Kiedy poznali się z Niemenem, była 24-letnią wschodzącą gwiazdą, śpiewała nie tylko popowe piosenki, interesował ją także jazz i rock, śpiewała utwory Janis Joplin. Zobacz też: Małgorzata i Czesław Niemen: Mistrz i jego muza. Oto historia ich miłości Czesław Niemen i Farida: historia wielkiej miłości Na Czesławie Niemenie zrobiła wielkie wrażenie, przede wszystkim jako kobieta, Niesamowicie mu się podobała, wspominała, że czuła nieustannie na sobie jego wzrok. „Przypalał mnie tym wzrokiem, aż ciarki przechodziły mi po plecach”, opowiadała. On też jej się podobał. „Czułam, że rodzi się między nami wyjątkowe porozumienie dusz, tym bardziej zaskakujące, że przecież właściwie się nie znaliśmy. Nawet go unikałam, ponieważ byłam bardzo krótko po ślubie i przestraszyłam się tego, co mogłoby się między nami wydarzyć”, mówiła. Dlatego odetchnęła z ulgą, gdy festiwal się skończył. Myślała, że już nigdy się nie zobaczą. Kiedy po pewnym czasie przyszło dla niej zaproszenie na Festiwal w Sopocie, od razu skojarzyła ten gest z Czesławem Niemenem. I nie miała chwili wątpliwości, że chce tam pojechać. Chociaż we Włoszech nikt o tej imprezie nie słyszał. W każdym razie nie było to żadne ważne ani prestiżowe muzyczne wydarzenie. Koledzy dziwili się, że chce jechać do Polski. „Przecież tam niczego nie ma”, odradzali. Ale to nieprawda, bo był tam Czesław. Fot. Już jako para, na festiwalu w Sopocie, początek lat 70. Fot: Andrzej Wiernicki/Forum Gdy wylądowała na lotnisku w Gdańsku, Czesław Niemen czekał na nią z bukietem orchidei. Nigdy nie widziała piękniejszych kwiatów. „Serce waliło mi jak oszalałe, kiedy na kolanach wręczał mi te kwiaty i całował po rękach”, opowiadała. Festiwalowe próby fatalnie jej szły. W pewnym momencie dyrygent orkiestry zapytał: „Kogo wyście tu przywieźli, ona przecież nie umie śpiewać!". A ona miał burzę w głowie: co będzie z Czesławem, co z jej małżeństwem, jak ułoży się przyszłość… Bo tak naprawdę Farida miała dobry głos, była bardzo muzykalna i śpiewać umiała. Gdy zaśpiewała na koncercie, dyrygent, który objechał ją na próbach, przeprosił. A Czesław siedział w pierwszym rzędzie i patrzył tylko na nią. W Sopocie zaczęła się ich wielka miłość. „(...) To była prawdziwa magia, brak słów, by móc opisać tamtą radość, nasze spojrzenia przyciągające się. Jeszcze o dzisiaj to czuję”, mówiła w jednym z wywiadów (cytuję za Zobacz też: Natalia Niemen: „Przez lata miałam poczucie, że tata poświęca nam niewiele czasu” Czesław Niemen i Farida: wspólne życie z jej ukochanym Gulio Gdy artystka odwiedzała go w Warszawie, zatrzymywali się w małym mieszkaniu Niemena przy ulicy Niecałej w Warszawie. „Tam odcinałam racjonalne myślenie o tym, że kiedyś za te chwile szczęścia przyjdzie nam obojgu słono zapłacić. Uwielbiałam kurczaki, więc Czesław, żeby mi je przyrządzać, zdobył gdzieś rożen. Był fantastycznym, wesołym, pełnym energii mężczyzną, który w niczym nie przypominał tego zamkniętego w sobie człowieka, jakim znaliśmy go w ostatnich latach”, mówiła gwiazda. Podobno któregoś dnia Farida dostała od Czesława Niemena białą sukienkę i wzięli symboliczny ślub w Zakopanem, formalnie jednak małżeństwem być nie mogli. Farida była pod ogromną presją rodziny, która naciskała na nią, by zakończyła ten niezrozumiały dla nich polski romans i wracała do męża. Wiadomo było, że mąż nie da jej rozwodu. Farida wiedziała, że wcześniej czy później przyjdzie jej zapłacić za związek z ukochanym Gulio (tak mówiła do Czesława Niemena, przerabiając jego drugie imię Juliusz). Do tego doszła jeszcze… choroba ojca. Wokalistka bardzo go kochała, kiedy dowiedziała się, że ciężko choruje przysięgła Bogu i sobie, że jeśli ojciec wyzdrowieje, ona wróci do męża. I tak się stało. Zobacz też: Ciężka choroba, wielka kariera i zniknięcie z ekranu... Co dziś robi Elżbieta Zającówna? Fot. Czesław Niemen, lata 80. fot: Jerzy Płoński/Forum Czesław Niemen nie chciał słyszeć o rozstaniu, ale Farida była zdeterminowana, być może wywierana na nią presja była za dużym obciążeniem. Spakowała walizki, zerwała kontakt, nie odbierała telefonów. Choć jak mówiła „serce jej krwawiło”. Wspominała, że zadała ogromny ból sobie i Niemenowi i że zachowała się z rozsądkiem, na jaki w innej sytuacji nigdy by się nie zdobyła. Wróciła do męża, urodziła dwoje dzieci, starała się być przykładną żoną. Czesław Niemen w 1973 roku spotkał piękną modelkę Małgorzatę Krzewińską (potem Niemen), która okazała się miłością jego życia. Pobrali się w 1975 roku i byli nierozłączni aż do śmierci muzyka w 2004 roku. Ale to już historia na inną opowieść. Z Faridą po latach znów mieli kontakt, byli przyjaciółmi. Piosenkarka przyleciała do Polski w 2009 roku i z okazji 70. urodzin Czesława Niemena dała koncert w Poznaniu, poszła też na grób muzyka na warszawskie Powązki. Zobacz także: Marta Lipińska i Maciej Englert są razem od 54 lat. Oto historia ich wyjątkowej miłości
Te kobiety są pełne energii, wesołe i radosne, a na twarzy każdej z nich maluje się uśmiech. Spotkaliśmy się z członkiniami Koła Gospodyń Miejskich z Elbląga, które opowiedziały nam o tym, jak czerpać z życia pełnymi typu organizacje kojarzą się najczęściej z terenami wiejskimi, ale, jak się okazuje, w mieście też jest sporo zajęć, które można dzielić w babskim gronie. Wszystko zaczęło się we wrześniu 2016 roku w ramach pierwszej edycji projektu „Aktywne Zawodzie”. Początkowo do grupy należało zaledwie kilka pań, ale teraz na cotygodniowe wtorkowe spotkania w Domu Sąsiedzkim pod Cisem przy Stawidłowej przychodzi ich znacznie więcej. Nam udało się porozmawiać z dziesiątką miejskich gospodyń — Ewą, Grażyną, Alą, Adą, Kazimierą, Barbarą, Ulą, Basią, Ewą i Haliną. Towarzyszyła nam również animatorka, która z kołem związana jest od samego początku — Anna Łebek-Obrycka. — Spotkania Koła Gospodyń Miejskich nie są zamknięte ani przeznaczone dla konkretnej grupy wiekowej, każda zainteresowana kobieta (panowie też są mile widziani) może do nas dołączyć — mówi pani Anna. — Kobiety bez względu na wiek mają w sobie genialny potencjał do bycia ze sobą i tworzenia sobie przestrzeni do rozwoju i takie jest założenie tej grupy. Spotykamy się i wspólnie decydujemy, co chcemy robić. Zdarza się, że animatorzy prowadzą dla nas zajęcia, ale dziewczyny uczą też siebie nawzajem — koła ustalają, czym będą się zajmowały w każdy kolejny wtorek. Możliwości jest nieskończenie wiele. — Gotujemy i pieczemy, dzielimy się przepisami, robiłyśmy już mydła i środki czystości, dbamy o ogród sąsiedzki, za nami już zajęcia dotyczące zdrowego odżywiania, wspólnie trenujemy pamięć, gramy w gry, śpiewamy, szyjemy, ćwiczymy… Prowadzimy zajęcia z jogi — wymieniają gospodynie. — Dotychczas angażowałyśmy się we współorganizację imprez w Domu Sąsiedzkim na Zawodziu czy Przedszkolu Nr 5. W tym roku udało nam się samodzielnie zorganizować imprezę na Dzień Kobiet dla naszej społeczności oraz mieszkańców Elbląga. Były nawet tańce, a Basia przepięknie śpiewała — wtrąca jedna z pań. — Oczywiście bywają sytuacje, że należy komuś pomóc. Wtedy swoje pomysły odkładamy na bok i zajmujemy się tym, co trzeba w danej chwili zrobić — zaznaczają miejskie gospodynie. — Ostatnio koronawirus trochę pokrzyżował nasze plany, ale pomimo epidemii miałyśmy stałe wtorkowe spotkania zorganizowane przez Anię na łączach internetowych — wspominają. — Trenowałyśmy pamięć, korzystając z narzędzi mnemotechnicznych, grałyśmy w gry komunikacyjne np. „idealne obrazki”, dużo rozmawiałyśmy, tworzyłyśmy relacyjną mapę myśli, określając nasze własne cechy — i te pozytywne, i te negatywne — opowiadają. A konflikty? — Nigdy! — odpowiadają chórem nasze rozmówczynie. — Lubimy się, spotykamy się nawet prywatnie. Jesteśmy fajne baby po prostu — przyznają ze śmiechem. — Poza tym nasza wspaniała animatorka nie pozwoliłaby nam na kłótnie. Jest cudowną, ciepłą osobą, która zaraża pozytywną energią — słyszy się, że Elbląg to miasto emerytów. — Wiemy, że się tak mówi — oświadczają panie z Koła Gospodyń Miejskich. — Mamy po tyle lat, że chyba już nie może być bardziej nasz — śmieje się jedna z nich. Za co kochają swoje miasto? — Za to, że jest tutaj tak zielono. W Elblągu jest tyle parków, las i do tego piękna starówka — mówi Halina. — Nie oszukujmy się, Elbląg to bardzo ładne miasto, a dla mnie najpiękniejsze — dodaje Barbara. — Jestem rodowitą elblążanką i nawet jak posiedzę kilka dni u siostry w Gdańsku, to już tęsknię i chcę wracać — przyznaje. Nasze rozmówczynie obserwują zmieniające się realia i chętnie dzielą się wspomnieniami na temat dawnego Elbląga. — Pamiętam Niemkę, która na Tysiąclecia pasła krowy, chodziłam do niej po mleko — przypomina sobie Ewa. — Nawet jak się mieszkało w śródmieściu, to stały tam chatki, rosły sady… — zauważa kolejna z pań. Ula przyjechała do Elbląga z rodzinnego Kołobrzegu. — Wszyscy pytali, co ja tutaj robię — wspomina. — Faktycznie, to miasto nie zrobiło na mnie dobrego pierwszego wrażenia. Nie podobało mi się tutaj, dopóki nie wkroczyłam do Bażantarni, weszłam do lasu i byłam zachwycona. Sam Elbląg wydawał mi się taki typowo robotniczy, ale zmienił się na przestrzeni lat na lepsze — się jednak, że upływający czas nie na wszystkie aspekty codzienności wpłynął pozytywnie. — Brakuje na przykład harcerstwa, kiedyś chodziło się na wycieczki, jeździło na obozy, organizowało chociażby jednodniowe wypady — przyznają nasze rozmówczynie. — Może dzisiejszej młodzieży te spotkania z drugim człowiekiem nie są już tak potrzebne, ale my jesteśmy innym pokoleniem. Kiedyś ludzi bardziej do siebie ciągnęło. Były te rodzinne spotkania w parkach, koncerty na Dolince, prywatki… — wyliczają. — Zdarzało się nawet iść na potańcówkę zamiast do kościoła — śmieje się to właśnie ta wesoła przeszłość sprawiła, że dziś siedzą przed nami zadowolone z życia, pewne siebie kobiety? Jakie mają dla nas rady? Jak zyskać choć odrobinę tej pogody ducha, która je wypełnia? — Wszystkie problemy i troski należy odsuwać na bok. Trzeba żyć chwilą — tu i teraz — mówi Barbara. — Powinno się być przyjaznym dla ludzi, nie być egoistą, bo jak ktoś myśli tylko o sobie i jest nietowarzyski, to nie będzie szczęśliwy — zaznacza. — Trzeba żyć z ludźmi i dla ludzi, uśmiechać się do nich — dodaje Ewa. O czym jeszcze należy pamiętać? — Ruch! Aktywność fizyczna minimum trzy razy w tygodniu — słyszymy. — Spacery i kontakt z naturą — to jest odpoczynek i oderwanie od codzienności — zauważają nasze rozmówczynie. — Trzeba sobie tak zorganizować czas, by mieć go jak najmniej na myślenie o troskach i chorobach. Najlepiej wstać rano, wystroić się i ładnie wyglądać, wtedy można odpowiednio zmierzyć się z tym, co przyniesie dzień — radzą elblążanki. Kamila Kornacka
Lista słów najlepiej pasujących do określenia "śpiewała motylem jestem":JAROCKAIRENAGÓRNIAKŁAZUKAJOPEKSENIUKLARWAELENIDANASOŚNICKASIPIŃSKAVILLASPERFECTLERSKAGRZEGORZDANUTAURSZULALALAKORAONA
Home Książki Biografia, autobiografia, pamiętnik Klara. O dziewczynce, która śpiewała po francusku Fascynująca historia dzieciństwa i młodości Klary Stankowskiej, absolwentki Wrocławskiej Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego, cenionej pedagog, która przez wiele lat zarażała dorosłych i dzieci swoją pasją do muzyki. Urodzona w 1930 roku, żyła w burzliwych czasach, gdy ustroje polityczne, rządy, normy społeczne i obyczajowe zmieniały się w zawrotnym tempie. W swoich wspomnieniach opisuje ucieczkę przed Niemcami, śmierć ojca, pobyt w sierocińcach, pracę u bauera czy nadejście siermiężnego PRL-u i próby odnalezienia swojego miejsca w życiu... Przez wszystkie te lata jedną z niewielu stałych rzeczy w życiu Klary była muzyka, postrzegana przez nią jako panaceum na wszelkie cierpienia, swoista modlitwa o przetrwanie i skuteczny oręż w walce o lepsze jutro. Ta emocjonująca opowieść przybliża czytelnikowi realia przedwojnia, emigracji za chlebem i życia Polonii francuskiej, a także Polski przed i krótko po II wojnie światowej. To historia pełna szczerości, pasji i wiary w to, że piękno świata można odkrywać każdego dnia. Klara Stankowska (1930–2013), magister sztuki, absolwentka i wykładowca Wrocławskiej Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego, autorka unikatowej pozycji Chór w szkole (1988) a także wielu innych publikacji o muzyce. W szkolnictwie zajmowała stanowisko kuratora przedmiotów artystycznych na terenie Dolnego Śląska. Powołała do życia uwielbiane przez młodzież cykle koncertów „Filharmonia dla młodych” i „Opera dla młodych”. Wielokrotnie odznaczana Krzyżami Zasługi przez ministrów kultury i sztuki za jej działalność pedagogiczną oraz krzewienie kultury muzycznej w Polsce. Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni. Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie: • online • przelewem • kartą płatniczą • Blikiem • podczas odbioru W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę. papierowe ebook audiobook wszystkie formaty Sortuj: Książki autora Podobne książki Oceny Średnia ocen 8,2 / 10 23 ocen Twoja ocena 0 / 10 Cytaty Powiązane treści
śpiewała po prostu jestem