Oto osiem zdań dotyczących opowiadania „Przygoda w górach”. Zdecyduj, które z nich są prawdziwe, a które fałszywe. Uzasadnij swój wybór. Pipson121. Pewnego słonecznego poranka wybrałam się na wycieczkę w góry. Nic nie zapowiadało się, że coś może pójść nie tak. Wyruszyłam na szlak z samego rana skoro świt, chciałam jak najszybciej dotrzeć na szczyt i podziwiać piękne widoki. Podczas wyprawy szłam szlakiem, który był dość stromy, przez co musiałam robić W tym roku byłam w górach. Zdarzyła mi się bardzo śmieszna przygoda a nawet dwie. Pierwsza z nich brzmi następująco: Gdy szliśmy z grupą przyjaciół rozmawialiśm… Wyobraź sobie, że losy Marka Winicjusza i Ligii potoczyły się inaczej. Napisz opowiadanie, w którym zmienisz historię ich życia. W opowiadaniu wykaż, że dobrze znasz treść lektury. Twoja praca powinna liczyć co najmniej 200 słów. Napisz list do kolegi w którym opiszesz swoją przygode w górach.Nie zapomnij o opisie przyrody. Dam naj bezwzgledu na wszystko!. Zobacz odpowiedzi To nie będzie 'najbardziej niesamowite przeżycie w górach', ale związane z. górami. W końcu lat '80 zdecydowaliśmy się na 'próbne' samodzielne wypuszczenie dwójki. naszych ok. 10-letnich dzieci w góry. Chodziły juz wcześniej z nami w bardzo. długie kilkutygodniowe trasy. No i pojechały w Beskid Śląski. . Nigdy nie sądziłam, że niezapomniana przygoda przytrafi mi się podczas drogi do szkoły. Od zawsze przecież chodziłam tą samą ścieżką przez las. Jednak do ostatniej środy nie działo się tam nic niezwykłego. Był ciepły czerwcowy dzień. Szłam zadowolona do szkoły, wiedząc, że dzisiejszy dzień spędzimy głównie na grach na szkolnym boisku. Nagle jednak usłyszałam coś dziwnego. Coś co brzmiało jak skowyt. Zdziwiona rozglądnęłam się dookoła. Pod drzewem siedział mały przywiązany piesek. Chciało mi się płakać. Wyglądał na przerażonego. Zrobiło mi się go bardzo żal. Jednak bałam się do niego podejść, wiedząc, że taki mały piesek może nie być szczepiony i ugryźć mnie. Na szczęście miałam telefon. Niewiele myśląc zadzwoniłam po tatę. Przyszedł w grubych rękawiczkach. Odwiązał ostrożnie pieska. Chciało mi się jeszcze bardziej płakać. Maluch wyglądał na przerażonego. Ja zaczynałam mieć nadzieje, że to właśnie my go uratujemy. Powoli i ostrożnie poszliśmy do domu. Mój tata niósł trzęsącego się pieska na rękach. Było mi bardzo smutno. Nie rozumiem jak ludzie mogą zostawiać zwierzęta. Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do weterynarza. Tam pieskowi została udzielona fachowa pomoc. Z każdą chwilą czułam się bardziej szczęśliwa. Wieczorem jednak czekała mnie poważna rozmowa. Musiałam obiecać, że dobrze zaopiekuje się pieskiem. Tylko wtedy będzie mógł zostać z nami. Nigdy nie cieszyłam się tak bardzo! To moja niezapomniana przygoda! Zwykły spacer do szkoły okazał się dniem, który zmienił moje życie. Od tego czasu mam prawdziwego przyjaciela. Rozwiń więcej W dawnych czasach z Ambrożym Kleksem łączyła mnie szczera i bezinteresowna przyjaźń. Potem jednak – jak to w życiu bywa – nasze drogi się rozeszły i nie mieliśmy już okazji utrzymywać kontaktów tak często, jakbyśmy sobie tego życzyli, choć nadal myśleliśmy o sobie nawzajem bardzo serdecznie. Tym mocniej zaskoczył mnie fakt, że któregoś razu, zupełnie bez zapowiedzi, w drzwiach mojego gabinetu pojawił się nie kto inny, jak sam Ambroży Kleks we własnej osobie. – Mój drogi Przyjacielu – zaczął bez ogródek. – Wiem, że dawno się nie widzieliśmy, ale mam pewien kłopot, w którym tylko ty możesz mi pomóc. – Słucham cię z uwagą, Ambroży – odparłem zaciekawiony. – Otóż zwykle obracam się w świecie bajek i baśni, a po raz pierwszy zwróciła się do mnie osoba rodem z legendy. I to z legendy o Smoku Wawelskim!Milczałem zdziwiony. Ambroży Kleks ciągnął:– Przybył do mnie Szewczyk Dratewka i poprosił o pomoc w pokonaniu Smoka Wawelskiego. A ja, cóż ja mam wspólnego ze smokami? Próbowałem sobie przypomnieć, czy doktor Paj-Chi-Wo wspominał coś o tych stworach w swoich naukach, ale nie znalazłem o tym ani słowa. Przyjacielu, czy mógłbyś mi pomóc w rozwiązaniu tej sytuacji? Będę ci wdzięczny po wsze czasy!Zamyśliłem się głęboko. Smoki to nie taka prosta sprawa. To legendarne stworzenia, bardzo groźne. Agresywnie wdarły się do wielu bajek, podań i legend, są obecne w kulturze do dziś i niestety cieszą się sławą stworzeń nie do zwyciężenia. Zamknąłem swoje czarodziejskie biuro wcześniej, przeszliśmy z Ambrożym do mojego salonu gościnnego i przy fioletowej herbacie oraz ciasteczkach z ekologicznego kurzu, zaczęliśmy myśleć nad sposobem na pokonanie smoka. – To nie takie proste – głośno myślałem chodząc po salonie. – Smoka nie da się pokonać w zwykłym starciu, żaden człowiek nie jest w stanie tego dokonać. – A więc nic nie da się zrobić? – Ambroży złapał się za głowę. – Po całym świecie bajek, baśni i legend rozejdzie się teraz fama, że Ambroży Kleks nie potrafił pomóc Szewczykowi Dratewce. To będzie koniec mojej Akademii!– Niekoniecznie, mój Przyjacielu! To, że smoka nie da pokonać się w normalnej walce, nie znaczy, że nie da się go unieszkodliwić w inny sposób. – Co masz na myśli?– Mój drogi Ambroży, trzeba użyć fortelu!Kleks niejako ożywił się na te słowa. – Fortel! Tak, fortel! To jest to! Tylko… tylko jaki fortel?Na dłuższą chwilę zapadło milczenie. Niemal dało się w tej ciszy dosłyszeć wytężoną pracę naszych umysłów!– Może – zaczął Ambroży nieśmiało. – Obsypać jego kryjówkę pyłem nasennym z mojego balonu. A potem śpiącego smoka zamknąć w wielkiej skrzyni, zamknąć ją na kłódkę i zakopać głęboko w górach. – To chyba niezbyt dobry pomysł – stwierdziłem. – Obsypując kryjówkę smoka pyłem, mógłbyś uśpić cały Kraków i nie byłoby komu zamknąć smoka, a gdy ludzie by się pobudzili, Smok również by już nie spał. – Racja – Ambroży zasępił się. – A może w takim razie zbudować magiczny flet, na którym Szewczyk mógłby wygrywać piękną melodię i w ten sposób wywabić smoka z jego jamy i wyprowadzić we wcześniej przygotowaną pułapkę. – Ambroży, zanim Szewczyk nauczyłby się grać na flecie, Smok pożre wszystkie okoliczne wsie. – Ach! – Zakrzyknął Kleks. – Więc chyba nie ma żadnego ratunku. Znów zapadło milczenie. Powiodłem wzrokiem po gabinecie i na chwilę mój wzrok zatrzymał się na sielskim obrazie przedstawiającym pasterza prowadzącego stado owiec w piękną, zieloną krainę. Wtedy nadeszło olśnienie. – Ambroży – zakrzyknąłem. – Czym żywią się smoki?– Z tego, co wiem, najchętniej jedzą mięso. Im bardziej świeże, tym lepiej.– Zwierzęta?– Jak najbardziej. Czasem niestety również i ludzi. – To nieistotne. Mam pewien Usiadłem naprzeciwko Kleksa. – Posłuchaj: Szewczykowi potrzebne będzie ciało owcy. Zamiast jednak mięsa w środku, będzie ładunek siarki…– To na nic – przerwał mi Ambroży. – Smok nie zatruje się siarką, przecież zieje ogniem! Jego ciało jest przystosowane do takich trucizn. – Nie o to chodzi, żeby się zatruł. Chodzi o to, by wzbudzić w nim pragnienie. Ale takie pragnienie, jakiego jeszcze nigdy nie czuł. – Smok ma umrzeć z pragnienia?– Nie! Właśnie ma to pragnienie zaspokajać. Tuż pod jego jamą płynie Wisła. Rzuci się do jej wypicia, a pragnienie będzie tak silne, że będzie pił i pił, aż pęknie!. Teraz rozumiesz?Kleks patrzył na mnie w milczeniu, a jego oczy zaszkliły się. – Mój stary, dobry przyjacielu – powiedział drżącym głosem. – Nie omyliłem się przychodząc do ciebie z prośbą o radę. Twój plan jest genialny i na pewno zadziała. Jestem Twoim dłużnikiem!– Do usług! – Zakrzyknąłem właściwie do pleców Ambrożego, który już wybiegał, by wrócić do swojej Akademii i tam poinstruować Szewczyka, co ma zrobić, by pokonać smoka. Niecały tydzień później otrzymałem od Ambrożego wiadomość przez magiczny telefon, że cała akcja zakończyła się sukcesem i Smok Wawelski nikomu już nie zagraża. Napisz opowiadanie na temat:"Przygoda w górach". DAJE NAJ Pewnego słonecznego poranka wybrałam się na wycieczkę w góry. Nic nie zapowiadało się, że coś może pójść nie tak. Wyruszyłam na szlak z samego rana skoro świt, chciałam jak najszybciej dotrzeć na szczyt i podziwiać piękne widoki. Podczas wyprawy szłam szlakiem, który był dość stromy, przez co musiałam robić częste postoje,jednak im wyżej byłam tym bardziej cieszyłam się, że z kazdym krokiem jestem bliżej swojego 2 godzinach od początku wyprawy znalazłam się na samym szczycie, Odpoczęłam, podziwiając wspaniałe wierzchołki innych gór, i spoglądając co jakiś czas w dół, widząc malutkie punkciki, którymi byli ludzie, przemieszczający się na innych szlakach. Nikt z osób będących na szczycie, nie spodziwał się tego co stało się za jakiś czas. Z sekundy na sekunde pogoda zaczęła się drastycznie zmieniać, nie było czasu na zejście. Zostaliśmy uwięzieni na szczycie, bardzo się bałam. Uświadomoiłam sobie, że mogę zginąć i już nigdy nie wrócić do domu do moich rodziców. Pioruny trzaskały wokół, nie wiedziałam co mam robić, gdzie mogę się schować, skuliłam się w kłębek i miałam nadzieje, że za chwilkę wszystko się uspokoi i skończy, jednak porywisty wiatr, silny deszcz, i przerażające pioruny coraz bardziej wprowadzały mnie w stan paniki i roztargnienia. Nie mogłam pozbierać swoich mysli wiedziałam, że ja i reszta osób nie jesteśmy bezpieczni na szczycie więc bez dłuzszego zastanowienia powiedziałam: -Musimy zejść niżej, wiem że będzie to bardzo trudne, bo kamienie są teraz bardzo sliskie, ale żeby przeżyć trzeba zacząć działać. W oddai odezwał się głos mężczyzny: -Dziewczyna dobrze mówi, trzymajmy się blisko siebie i schodźmy niżej. Reszta ludzi kiwnęła głową i zaczęlismy powolne schodzenie, burza szalała wokól nas, jednak wiedzieliśmy że jeżeli będziemy iść w dół trzymając się blisko siebie mamy szanse na przezycie. Im niżej schodzilismy tym pogoda zaczęła się poprawiać. Wiedziałam że teraz już będziemy bezpieczni i nic nam się złego nie stanie. Kiedy doszliśmy do pobliskiego schroniska wiedziałam że mogę odetchnąć z ulgą, cała przemoczona i przerażona wypiłam gorącą herbate, która mnie wzmocniła i mogłam spokojnie wrócić do domu. Po dotarciu do domu uświadomiłam sobie, że góry to dziki żywioł i na wysokosi muszę liczyć się z tym, że pogoda zmienia się z minuty na minutę i trzeba być przygotowanym na wszystko, przemęczona i przestraszona zasnęłam w swoim łóżku, śniąc o tych widokach jakie dzisiaj zobaczyłam. Pomimo tego wydarzenia dalej kocham góry i wiem że są całym moim światem nilusia zapytał(a) o 15:01 Napisz opowiadanie z dialogiem pt. "przygoda w górach" 0 ocen | na tak 0% 0 0 Odpowiedz Odpowiedzi Gawronick odpowiedział(a) o 15:08 Na jak długo to powinno być, strona wystarczy z zeszytu? 0 1 czajka502 odpowiedział(a) o 14:12: cwele pisac a nie nilusia odpowiedział(a) o 15:15 1,5 strony 0 1 Uważasz, że ktoś się myli? lub Odpowiedzi Pewnego dnia pojechałem z Arkiem, Karoliną, Martyną i Radkiem w góry. W trakcie drogi zatrzymywaliśmy się i zwiedzaliśmy różne miejsca. Gdy już dotarliśmy do celu, to zaczęliśmy rozkładać swoje namioty. Rozłożyliśmy je na polanie niedaleko bacówki, na którą zaprosili nas miejscowi noc była wspaniała, niebo gwieździste nawet znalazłem duży wóz. W trawie grały świerszcze. Następnego dnia weszliśmy na Kasprowy Wierch, gdzie podziwialiśmy widoki. Kolejne dni były również piękne i słoneczne, a nocami rozpalaliśmy ogniska i śpiewaliśmy przy rytmach gitary, którą wziął ze sobą Arek. Ale pewnego dnia, gdy mieliśmy już wyruszać na wędrówkę, nagle nie wiadomo z skąd nadciągnęły ciemne chmury. Silny wiatr miotał gałęziami drzew, gdzieniegdzie jakiś konar upadał z trzaskiem. Gdzieś grzmiało. Skryliśmy się szybko do namiotu, ale to nie był najlepszy pomysł. Zaczęło nim tak szamotać, że nie mogliśmy go utrzymać. Burzę było słychać coraz bliżej. W pewnej chwili Arek, jakby coś przeczuwając, prosił nas, abyśmy wyszli z tego namiotu. Zaczęliśmy się z niego śmiać, że się boi. On twierdził, że to nie strach i prawie błagając nas wyszliśmy z namiotu. Obok stała drewniana szopa bacy, który pozwolił nam rozłożyć namiot, a więc się tam skryliśmy. W pewnej chwili stała się wielka jasność i głośny grzmot. Zerknęliśmy przez szpary i włosy nam się zjeżyły na głowach. Tam, gdzie stał namiot, teraz był jeden duży płomień. Piorun trafił w niego. Patrząc na Arka dziękowaliśmy mu za to, że nas uratował do tej bacówki dzięki czemu wróciliśmy do domu zaczęliśmy opowiadać, jak było. Byliśmy zmęczeni, więc poszliśmy odpocząć. Tej przygody nie zapomnę do końca życia. Znalazłeś już ? jeśli nie to zajrzyj tu : [LINK] To co dasz naj ?:)) Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub

napisz opowiadanie przygoda w górach